Od strony Thurienów dobiegły ciche pomruki i szepty, gdyż niektórzy z nich dopiero teraz zaczęli sobie w pełni zdawać sprawę z odkrycia Ziemian. .

— Tak, jestem — przyznała Zina.. J5: Cześć. Jak się udała podróż?. Wezwaliśmy szeryfa, by posłużył nam jako tłumacz. Najpierw jednak musiał zabrać ze śródmieścia ładunek żywności i zawieźć ją do akademika. Podjedzie do nas przy następnym kursie.. Pojawiła się grupa trzech tranów, kroczących po leżącym na środku dywanie. Przywódca tej trójcy był największym tranem, jakiego Ethan dotąd widział - zwalista, oszałamiająco wspaniała postać w opończy i płaszczu koloru płomienia. Pod lewym ramieniem niósł wtulony w dan hełm w kształcie gutorrbyna, latającego smoka. Zbroję miał niemal równie czerwoną jak sama opończa. Na wypolerowanym brązie krzyżowały się pasy ze skóry vola i złoto-srebrne sprzączki. Długi, szeroki miecz był starannie przymocowany do lewej nogi. Kiedy tran wymachiwał rękami, Ethan zobaczył, że mocne błony skrzydeł ozdobione są wzorami wykonanymi z drobin złota. Krok miał wydłużony i pospieszny, jak gdyby przybywał w napełniającej go niesmakiem sprawie, którą najlepiej zakończyć jak najszybciej. Z niecierpliwością wyglądał już grabieży i bez wątpienia wytrącało go z równowagi to oczekiwanie. Jego towarzysze szli krok za nim. Byli niemal równie jaskrawo ubrani, jeden na błękitno, a drugi na żółto i czarno, żaden jednak nie miał takiej postury jak ich dowódca.. Jako tako umocowawszy zrolowane śpiwory, ruszyli powoli w kierunku stacji benzynowej, gdzie Pete’owi udało się załatwić z sympatycznym chłopakiem obsługującym pompy pozostawienie na parę godzin niepotrzebnego ekwipunku.. - Ani jednego pytania na temat mojej żony, rozumiemy się?.