Drzwi otwarły się ukazując znajomą twarz, której nie spodziewał się ujrzeć - niesamowicie błękitne oczy ponad szerokim, zapraszającym uśmiechem, mała blizna na lewym policzku, pamiątka rany zadanej mu jako dziecku w Warszawie, gdy miasto poddało się Hitlerowi. .

— A ja nie dostrzegłam dowodów. Albo je zignorowałam. Były pod ręką przez cały czas. Cwana dziwka. Zapłaci za to.. - Rozumiem. - September przez chwilę coś sobie nucił pod nosem. - Więc jeżeli pójdziemy za tym zielskiem, powinniśmy kiedyś dojść do jakiegoś lądu?. - I nikt nie wie, skąd to się tam wzięło? - zapytał.. Nie było gdzie się schronić: żadnej bezpiecznej przystani, w której mogliby przycumować i przeczekać burzę. Wiele kilometrów wokół nich była tylko woda. Znajdowali się pośrodku rozlewiska i jedynie wierzchołki krzaków i kilku drzew wskazywały koryto rzek i brzegi jezior. Musieli zostać w łodzi, bo nie mieli innej możliwości.. Florin uchylił drzwi, obrzucił nieznajomego nerwowym spojrzeniem i chciał je z powrotem zamknąć..